Nylon Magazine [Lipiec 2013]

Nylon Magazine [Lipiec 2013]

W jaki sposób zespół ewoluował odkąd rozpoczął swoją działalność w 2009 roku?
W wielu różnych aspektach. Jest bardzo oryginalny i zdecydowanie mocniejszy, a nowa płyta jest bardzo ryzykowna. Właśnie wypuściliśmy naszą pierwszą piosenkę „Follow me down” i myślę, że piosenka daje możliwość dowiedzenia się w jakim kierunku zmierza zespół. Ta płyta ma wiele odmian w wielu różnych sposobach; nasze brzmienie ewoluowało w coś, czego ludzie do tej pory nie słyszeli.

Jak wyglądał proces pisania utworów na ten album?
To zawsze zaczyna się od piosenki, każda piosenka jest pisana pod gitarę akustyczną. Więc jeśli piosenka nie brzmi dobrze w wersji akustycznej to znaczy, że musisz nad nią jeszcze popracować; nie chcemy polegać na produkcji. Więc zaczyna się od piosenki, a potem idziemy do studia. Pisanie to ta część, która jest dla nas torturą (śmiech), wtedy po prostu siedzisz i masz ochotę się zabić. Potem idziesz do studia i zaczyna być zabawnie, widzisz, że wszystko zaczyna żyć. Każda piosenka zaczyna się w innym miejscu więc nie ma jednego konkretnego procesu.

Czy było coś czego nauczyłaś się przy pierwszym albumie „Light me up” do czego stosowałaś się przy tworzeniu „Going to hell”?
Koncertowanie po całym świecie przez ponad dwa lata i doświadczanie fizycznie świata, a nie tylko czytanie o nim w książkach, zdecydowanie zmienia twoje patrzenie na świat. Naprawdę, jak to wszystko widzisz. To zdecydowanie znalazło swoje odzwierciedlenie w albumie i pisaniu.

Na tym albumie pojawiło się wiele ciężkich tematów. Czy kiedykolwiek czułaś się dziwnie pisząc tak emocjonalny, wymagający materiał, a później udostępniać go dla fanów?
Myślę, że kiedy pierwszy raz opublikowaliśmy piosenkę to na pewno trochę się wahaliśmy, no dobrze, pozwalam światu zajrzeć w swoje życie, jak ludzie to odbiorą? Ale bardzo szybko się uczysz, że nie możesz o tym myśleć. Jeśli zaczniesz uginać się z jakiegoś powodu, nie ważne czy to będą fani czy korporacyjna Ameryka czy coś takiego, zaczniesz tracić to po co zacząłeś to robić w pierwszej kolejności. Tworzę muzykę dla samej siebie. Lubię pisać piosenki. Zamierzam tworzyć swoją sztukę tak jak ja ją widzę i jeśli to spodoba się ludziom, to fantastycznie.

Co jest zabawne, bo wydajecie się być bardzo uprzejmi wobec fanów; nie ma wielu zespołów, które publikują nową muzykę co tydzień, tak jak wy robicie z Piekielnymi Poniedziałkami.
W ciągu dwóch lat dotknęło nas trochę tragedii: zalane studio, w wyniku czego straciliśmy cały nasz sprzęt i wszystkie z naszych nagrań. To na pewno bardzo opóźniło tworzenie płyty i zakończenie jej, więc to była dla nas prawdziwa porażka. Teraz kiedy płyta jest skończona wydaje się, że to dobry czas, by trochę pobyć z naszymi fanami i powiedzieć: „Hej, przepraszamy! Musieliśmy się uporać z różnymi kłopotami, ale nie możemy się doczekać kiedy usłyszycie naszą muzykę!” Więc w każdy poniedziałek, czy to wyciek nowej piosenki czy zdjęcia, chcemy dać im coś, bo nie istniejesz bez swoich fanów. Trzymaliśmy ich w ciemności zbyt długo.

Więc kiedy uderzył huragan Sandy naprawdę wszystko straciliście?
Całe studio było pod wodą. To było bardzo brutalne. To było beznadziejne, bo byliśmy w miejscu, gdzie wszystko było gładkie i zostało zalane więc musieliśmy wszystko nagrać od nowa. Ale kocham nagrywanie.

Myślisz, że istnieje jakaś luka w twoim myśleniu o dzisiejszym rock’u?
Nie sądzę, że jest tego dużo. Szczególnie kilka lat temu było bardzo dużo elektronicznych dźwięków. To zaczyna wracać wraz z muzykami, którzy grają na gitarach (śmiech). Fala powraca, muzyka idzie w kierunku tego, co jest popularne, największą rzeczą jakiej się nauczyłam jest to, aby trzymać się tego, co robisz najlepiej i mieć nadzieję, że fala zmieni bieg na twoją korzyść. Jeśli spróbujesz podążać za tendencjami lub modą, po prostu skończysz niepowodzeniem. Nie możesz się ugiąć.

Kiedy debiutowałaś z pierwszym albumem wciąż byłaś aktorką, o której mówiono, że po prostu robi muzykę na boku. Teraz jesteś przede wszystkim piosenkarką. Jak się czujesz z tym, że ludzie wreszcie przestali mówić o tym okresie twojego życia?
To miłe uczucie. Aktorstwo było dla mnie zawsze pracą, której potrzebuję, by opłacić rachunki. Tam naprawdę nie było dla mnie możliwości ewoluowania, poza tym nie muszę pracować w trzech miejscach i mogę po prostu skupić się na muzyce. Jeśli chodzi o mój publiczny wizerunek, zdecydowanie zmienił się w ciągu tych kilku lat – koncertowaliśmy z Mansone i Evanescence! Potrzeba czasu by sposób postrzegania przez ludzi uległ zmianie. Teraz na pewno szala przechyliła się w stronę muzyki, a nie tak jak było na początku, bo ludzie wreszcie zaczynają to wszystko rozumieć; to nie jest tylko chwilowa moda, to moje życie, ciało i dusza, zobowiązanie (śmiech).

Jak wygląda przyszłość The Pretty Reckless?

Kończymy ostatnie szlify nad płytą i później zaczynamy trasę koncertową w sierpniu. Gramy na głównej scenie podczas Leeds Festival, czym jestem bardzo podekscytowana, bo to jest jak zdobycie bramki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2017 TAYLORMOMSEN.PL