Red Eye Chicago [Listopad 2013]

Red Eye Chicago [Listopad 2013]

Powiedziałaś, że rodzice dzwonili na policję w trakcie waszych koncertów, bo uznali, że są one nieodpowiednie. Jak myślisz, z czym mieli problem?
To był występ gdzieś za granicą, fan skoczył na scenę, rozebrał się i zaczął tańczyć więc wezwano policję. Dziwne, ale myślę, że był to chłopiec, którego ojciec powiedział, że „to nie jest odpowiednie dla mojego syna, on nie powinien tego oglądać.” (śmiech)

Jestem przekonany, że syn mówił (szepnął), „Tato, przestań!”
(szepcząc) „Shh, shh, jest w porządku!” Mniejsza z tym. To jest żywy rock’n’roll. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, dlatego to sprawia, że to wszystko jest takie zabawne.

Było wiele rock’owych zespołów, o których ludzie wspominając mówili, „Matki, zamknijcie swoje córki”, ale nieczęsto słyszy się, „Matki, zamknijcie swoich synów.”
(śmiech) „Matki, zamknijcie swoich synów,” tak. To było dla nas nowe, ale nigdy nie wiesz. Członek naszej ekipy ma w swojej rodzinie ciężarną i dziś jest jej termin porodu, a ona mimo to przyjdzie dziś na koncert (śmiech), więc może doświadczymy dziś wieczorem czegoś nowego w przełamywaniu wody.

Koncertowałaś z Guns ‘N Roses. Czego nauczyłaś się od Axl Rose, lepszego lub gorszego?
W tym momencie graliśmy już z tyloma ludźmi, że tak naprawdę gramy z zachowaniami, które stosujemy już od dłuższego czasu, to sprawia, że wciąż jesteś w grze. Szczególnie głos Axl’a był szalony. On może wyjść na dwie, trzy godziny każdej nocy i po prostu zawodzić. To było jak, „Ok, idę zanim tu utknę.” Więc to zdecydowanie sprawia, że każdy może być lepszy.

Czy dużo czasu zajmuje ci rozgrzanie twojego głosu, aby dotrzeć do tego odpowiedniego punktu czy po prostu włączasz go zawsze, gdy go potrzebujesz?
(śmiech) Nie robię nic. Nie stosuję żadnych technik. Każdy zawsze mnie o to pyta. Piję drinka i palę papierosa, a potem wychodzę na scenę. To mój rytuał przed występem.

Żeby się rozgrzać?
Tak, jeśli chcesz to nazywać rozgrzewaniem się. (śmiech) Robię to tak czy inaczej, nie ważne czy koncert ma się odbyć czy nie.

Dlaczego uważasz, że nie ma teraz rock’owych zespołów, z braku lepszego terminu, brzmią jakby mieli jaja?
Nie wiem. Myślę, że muzyka to pewien sposób cykliczności. Myślę, że pop zawsze istnieje i co jakiś czas, raz na 10 czy 20 lat czy dłużej, jakiś zespół wraca z gitarą fajniejszą niż cokolwiek innego. Dziwactwo do 10 i wszystko przejmuje. Zdecydowanie nie ma teraz rock’owych zespołów i rock na pewno mógłby zostać wykorzystany do odrodzenia i mamy nadzieję, że staniemy się tego częścią. To jest to, co jest teraz. (śmiech)

Wydaje się, że minęło dużo czasu. Od czasów koncertu na Lollapalooza w 2011 roku widać, że skala rock’a drastycznie opadła.
Teraz wcale nie tak bardzo, nie. Wszystkie zespoły w Anglii i zespoły, które dopiero zadebiutują, jest zespół, który nazywa się The Strypes, to grupa 16 – letnich dzieciaków, którzy są świetni. Potrzebują tylko się podłączyć i wreszcie zacząć działaś. Wreszcie żywe instrumenty wracają do muzyki. To już nie tylko komputery. Znowu pojawiają się ludzie, którzy faktycznie grają na instrumentach. To znów zaczyna wracać. Znowu, po prostu się podłącza. (śmiech)

Jesteś teraz skupiona na muzyce, nie aktorstwie. Może to dlatego, że nigdy nie widziałem „Plotkary”, ale uznałem, że to głupie, że ciągle musisz bronić tego, że grana przez ciebie postać to nie byłaś prawdziwa ty, tylko twoja praca, a to co robisz w rzeczywistości to jesteś prawdziwa ty. Czy to przykuwa twoją uwagę od czasu do czasu?
To trochę dziwne. (śmiech) Ale myślę, że to ma sens. Ludzie widza mnie w telewizji, albo w tabloidach czy na zdjęciach lub gdziekolwiek indziej i myślą, że widzą ciebie jako osobę i nie zdają sobie sprawy, że to zdjęcie zostało zrobione, kiedy miałam na sobie przebranie. To ma sens, ale myślę, że ten problem już zniknął. Ludzie, którzy przychodzą na koncerty nie pytają mnie o to. Oni przychodzą, by zobaczyć rock’a i trochę powariować.

Czy czujesz, że zmieniłaś się od czasu wydania pierwszego albumu?
Cóż, jestem 5 lat starsza. (śmiech) Na ten moment odwiedziłam już niemal cały świat. Co zdecydowanie wpływa na to, jak patrzysz na różne rzeczy i myślę, że to też ma swoje odzwierciedlenie na nowym albumie. Zdecydowanie ma, ale nie mogę o tym mówić, bo album się jeszcze nie ukazał.

Więc fakt, że inaczej postrzegasz rzeczy jest tego rezultatem?
Myślę, że świat nie znajduje się teraz w dobrym miejscu. „Going to hell”, piosenka i płyta, ale zwłaszcza piosenka, mówi o naszych grzechach i o moich grzechach jako osoby, ale także o grzechach społeczności i grzechach ludzkości i o tym, że musimy coś zrobić człowieku, albo cały świat się rozpadnie. Bo teraz jest dobrze; wszystko się rozpada. Wszystko idzie do pieprzonego piekła. (śmiech)

Nie jestem pewien czy to udźwignę, że musimy coś z tym zrobić albo…
Cóż, ktoś musi coś zrobić. Ja próbuję być szczera, gdy piszę…

Co możemy zrobić, aby naprostować ten statek?
Nie wiem. Ale spróbuję ostrzec ludzi, że nie wszystko ma w sobie taki blichtr, przepych i brokat.

Od lat żyjesz na oczach publiczności więc twoje wypowiedzi były wielokrotnie cytowane. Czy kiedykolwiek powiedziałaś coś lub zrobiłaś co teraz, kiedy o tym myślisz, chciałabyś cofnąć?
Nie, nie żyję tak. Po pierwsze, nie wiem jak pracować na komputerze więc cokolwiek o mnie piszą, albo cokolwiek to słyszę o tym od innych reporterów kiedy ktoś mi coś podeśle, albo pokaże. Ale nie, nic nie żałuję. Nie możesz tego cofnąć, trzeba iść do przodu.

Gdybyś mogła wybrać: A. nigdy więcej nie być pytaną o granie, albo B. nigdy więcej nie być pytaną o Miley Cyrus, co byś wybrała?
(śmiech) Co powiesz na oba? Po prostu zapytaj mnie o nowy album. Ale Miley jest słodka. Ona jest właściwie moją przyjaciółką, więc nie mam nic złego do powiedzenia na jej temat.

Co musi się stać ze społeczeństwem, aby przestali mieć fiksację na punkcie seksualności kobiet artystek?
Nie sądzę żeby to się kiedyś zmieniło, zwłaszcza w erze Internetu to jest po prostu coś o czym się rozmawia, to jest taka ucieczka dla ludzi przed ich prawdziwym życiem, chcą pogadać o głupotach, frywolnych dramatach i to jest w porządku.

Doceniam, że niczego nie żałujesz i przyjmujesz wszystko takim, jakim jest, ale czy istnieje jakiś błąd, który popełniłaś, a z którego wyciągnęłaś istotną nauczkę?
To znaczy, popełniłam mnóstwo błędów.

Chcesz się podzielić jednym i opowiedzieć czego cię nauczył?
Nic, o czym chciałabym powiedzieć do kamery, co ty na to. (śmiech) Tak, uczę się na błędach, ale nie jestem tu po to, by pouczać dzieciaki na temat złego zachowania.

W jaki sposób możemy odróżnić artystów, którzy robią coś, bo tacy właśnie są od tych, którzy robią coś dlatego, że wszystko kalkulują i są częścią produktu?
Myślę, że pierwszą rzeczą będzie napisanie własnej pieprzonej piosenki, człowieku. Nie potrzebujesz 10 pisarzy, by napisali ci jeden wers.

Niektórzy ludzie potrzebują.
Cóż, jeśli tak, to niech przestaną. Napisz własne piosenki. Jeśli w twoją sztukę zaangażowane jest bilion osób, to traci ona swoją duszę. Nie ma w tym duszy. Więc jeśli masz coś do powiedzenia, powiedz to, a jeśli nie masz to nie bierz kogoś, kto może coś powiedzieć za ciebie.

Dodatkowo:
O Chicago: „Koncerty w Chicago zawsze są zabawne. Mamy stąd wielu przyjaciół i rodzinę więc to zawsze dobrze, móc zobaczyć się ze wszystkimi, wtedy koncerty wychodzą świetne.”

Czy „cięższy” nowy album jest mroczniejszy: „Myślę, że mroczniejszy to obiektywne słowo. To zależy skąd pochodzi i w jakim miejscu tego słuchasz. To bardzo rozważna płyta. Jest napisana w sposób, który miał kojarzyć się ze słuchaniem płyty Pink Floyd. Od początku do końca, są wspólne tematy, które się pojawiają; to nie są tylko 3-minutowe pop’owe piosenki. Masz cały obraz. Czekamy aż płyta zostanie wydana, by ludzie mieli jej pełen obraz.”

Czego słucha: Soundgarden „King Animal”

Gdyby mogła żyć w latach 60-tych lub 70-tych: „Pewnie w 60-tych, ale kocham też 70-te. Nie wiem, oba? 60-te i 70-te.”

Jej ulubione miejsce: „Amsterdam jest całkiem fajny. Londyn jest niesamowity. Paryż jest niesamowity. Koncerty w Ameryce Południowej były niesamowite. Chicago jest zajebiste. Ale Nowy Jork jest prawdopodobnie moim ulubionym miejscem na świecie. Z niego pochodzę.”

Gdzie chce się udać: „Nie byliśmy jeszcze w Afryce; nie byliśmy w Afryce Południowej. Nie byliśmy w Skandynawii. Nie byliśmy w żadnym ciepłym miejscu już od tak dawna!” (śmiech)

O ludziach, którzy chcą dobrać się jej włosów w trakcie koncertów: „Wchodzę w tłum i to jest bardzo fajne, ale oni zawsze zwracają uwagę na moje włosy. Wtedy mówię: Mam na nich przypinki, weźcie coś innego. Dlaczego to – to boli! Trzymajcie się z dala od moich włosów!” (śmiech)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2017 TAYLORMOMSEN.PL