Red Bull [Październik 2013]

Red Bull [Październik 2013]

Zespół Taylor Momsen wyzdrowiał po gniewie Huraganu Sandy i powraca z „Going To Hell”.

The Pretty Reckless, rockowy zespół prowadzony przez Taylor Momsen właśnie wypuścił nowy teledysk do „Going To Hell”, tytułowej piosenki z ich nadchodzącego albumu wyprodukowanego przez Razor and Tie. To zajęło dużo czasu – ich debitancki album „Light Me Up”, został wydany w 2010 roku – głównie ze względu na Huragan Sandy, który zniszczył ich studio w New Jersey w zeszłym roku.

Ta tragedia zniszczyła zespół psychicznie i fizycznie. „Dużo czasu zajęło nam ponowne wciągnięcie się ponieważ wszyscy byli poważnie zdruzgotani” powiedziała Momsen. Spotkaliśmy się z Taylor podczas przystanku The Pretty Reckless na „Goint To Hell Tour” w Los Angeles, aby porozmawiać o utracie początkowych dem albumu, odbudowaniu arsenału sprzętu i czego możemy oczekiwać po nadchodzącej płycie.

Więc, album nareszcie ma termin wydania. Pojawi się w 2014 roku?

Nie mamy jeszcze dokładnej daty, ale na pewno będzie to na początku 2014 roku. I będziemy mieć kilka singli przed samym albumem. Mamy go już prawie skończonego, nareszcie. Zajęło to trochę czasu – nieoczekiwanie dłużej niż przypuszczaliśmy, ze względu na huragan, który zniszczył nasze studio. Musieliśmy więc odbudować je i proces nagrywania zajął więcej czasu niż przypuszczaliśmy.

Czy byliście już daleko, kiedy pojawił się huragan i zniszczył studio?

Tak, zdecydowanie. Nie spodziewaliśmy się tego. Nagrywaliśmy w Water Music Studios w Hoboken, New Jersey i Water Music Studios jest w strefie zagrożenia powodziowego, ze względu na to, że praktycznie znajduje się poniżej poziomu morza – więc przy gorszym deszczu było ono trochę podtopione. Studio w którym my nagrywaliśmy, jednakże, był położony ponad poziomem morza, więc nikt nie spodziewał się, że zastanie ono zalane.

Każdy przenosił swój sprzęt do naszego studia, przygotowując się na nadejście Sandy, jednak nie mieliśmy pojęcia, że będzie aż tak źle. Studio znalazło się osiem stóp pod wodą i wszystko zostało zniszczone. Naprawdę mocno trafiło to naszego producenta. Stracił mnóstwo sprzętu i setki tysięcy dolarów. To było bardzo brutalne. Zajęło nam trochę czasu, żeby odzyskać sprzęt i znaleźć nowe studio, które nie będzie pokryte ściekami. To zajęło więcej czasu niż można się było spodziewać, ale zwyciężyliśmy i nareszcie udało nam się skończyć.

Czy zanim skończyliście poprawiliście wcześniejsze dema, które mieliście lub zmieniło to brzmienie całego albumu?

Piosenki były już napisane, ale zajęło nam trochę czasu ponowne wciągnięcie się w pracę ponieważ wszyscy byli poważnie zdruzgotani.

Czym jest zainspirowana większość materiału na albumie?

Byliśmy w trasie przez dwa i pół roku i kiedy wróciliśmy musieliśmy się „przegrupować” i w pewnym sensie odejść od tego, dostać do własnych głów i wrócić do procesu pisania, a nie koncertowania. Ben [Phillips, gitarzysta] i ja pisaliśmy album, a motyw zaczął rozwijać się naturalnie, to było w pewnym rodzaju niezamierzone. Kiedy usłyszycie płytę, będzie to miało dla was znacznie więcej sensu, ale „Going To Hell” wydaje się podsumowywać to wszystko w dobry sposób.

Tytuł jest dosyć mroczny, możemy spodziewać się ponurego brzmienia na większości piosenek?

Nie użyłabym słowa ponury, raczej powiedziałabym, że mają one głębsze brzmienie. Pisaliśmy ją z przekonaniem, że nie ma żadnych granic, nie opierając się na żadnych trendach, czy czymkolwiek takim, robiliśmy to, co chcieliśmy. Kiedy usłyszysz go, zobaczysz, że jest głębszy i mam nadzieję, że ludzie będą słuchać go od początku do końca. Myślę, że im więcej piosenek usłyszysz, tym bardziej będziesz miał możliwość odkrycia coraz większej ilości rzeczy na jego temat. To nie są zwykłe trzy minutowe popowe piosenki, które posłuchasz raz. Łączy się na nie wiele elementów i myślę, że im więcej ich usłyszysz tym więcej nowych rzeczy odkryjesz.

O czym jest „Going To Hell”?

Piosenka została napisana po huraganie, więc nie byliśmy wtedy w najszczęśliwszym miejscu naszego życia. „Going To Hell” w zasadzie opowiada o naszych grzechach, jako społeczności i indywidualnie. Pójście do piekła i religia mają być metaforą, a nie mają być odbierane dosłownie, ale rzeczywiście piosenka opowiada o grzechach każdego z nas.

Co macie w planach na resztę tego i przyszły rok?

Dużo i jeszcze więcej koncertowania. Teraz jesteśmy na naszej pierwszej części tej trasy, która obejmuje Północną Amerykę. Kiedy ona się skończy, jestem pewna, że przez następny rok, jeśli nie dwa, będziemy koncertować dookoła świata. Mamy więc w planie wiele koncertów, grania, teledysków i całą resztę.

Jestem pewna, że kiedy założyłaś zespół ludzie byli zaciekawieni ponieważ widzieli cię w „Plotkarze”. Czy w tym momencie czujesz, że stworzyłaś prawdziwą grupę fanów, która pojawia się na twoich koncertach wyłącznie ze względu na muzykę?

Tak, zdecydowanie. Ta zmiana z pewnością ruszyła w tę stronę – mam na myśli to, że nie grałam od czterech lat, więc to na pewno trochę zmieniło. Mamy wspaniałych fanów, którzy przychodzą. Są dziewczyny, ale są też faceci. Grupa ludzi która przychodzi na nasze koncerty jest wymieszana, co jest miłe. Na tej płycie, to, co zrobiliśmy, to naprawdę rozwinęliśmy brzmienie naszego zespołu. Koncertowaliśmy przez dwa lata, graliśmy każdej nocy i myślę, że to wspaniała rzecz na temat tej płyty – jest ona bardzo surowa, po prostu brzmi, tak jak my sami. Nie ma żadnych dodanych produkcji, czy narzędzi dźwiękowych. Jest bardzo uczciwa.

Dla ludzi, którzy nie byli jeszcze na żadnym z waszych koncertów, czego mogą się spodziewać kupując bilet?

Zostaną porwani w coś naprawdę bardzo głośnego. Kiedy przychodzisz na nasz koncert, wychodzisz głuchy. To jest chaos, zamieszanie, jest super surowo i super głośno. Nie ma żadnych utworów, nie ma nic. Wszystko może pójść źle w dowolnym momencie, co sprawia, że jest zabawa. To prawdziwy, old schoolowy rock ‚n’ roll. Przyjdź na nasz koncert i przygotuj się na szaleństwo, bo tu własnie chodzi o wyluzowanie się. Nie przynoś cholernych stoperów, wyjmij je! W rockowym koncercie chodzi o to, że wszystko robisz na 100%. Odłóż swój telefon, wyjmij stopery z uszu i przygotuj się na doświadczenie rocka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2017 TAYLORMOMSEN.PL