Bulletmedia [Styczeń 2014]

Bulletmedia [Styczeń 2014]

Piszesz coś poza piosenkami?
Zaczęłam pisać gdy byłam młodsza i mój dziennik stał się moim kompanem, a mój laptop najlepszym przyjacielem. Bardzo dużo podróżowałam więc nie miałam normalnego dzieciństwa, w którym byliby przyjaciele osiedla więc myślę, że właśnie wtedy zaczęłam pisać. Zdecydowanie odeszłam od dziennika by móc pisać piosenki, by tworzyć historie, właśnie piszę też scenariusz. To jak nigdy niekończący się zbiór pomysłów. Pisanie inspiruje pisanie. Więc czy piszesz historię i to staje się inspiracją dla powstania piosenki czy też piszesz o tym, co zrobiłeś danego dnia i to inspiruje historię, pisanie czegokolwiek inspiruje pisanie czegoś, co może być dobre. Także maluję, rzeźbię i rysuję.

Jaki rodzaj malarstwa, rysunku i rzeźby tworzysz?
Nie nazywam tego jakoś konkretnie. Bardziej chodzi o to, by moja ręka ciągle poruszała się po stronie. Nie maluję dla kogoś innego poza mną. Teraz na przykład mam wielkie płótno, nad którym zaczęłam pracować przed trasą, ale nie pomyślałam, że mogę wyjechać i teraz patrzę na to, chcę się do tego znowu zabrać, ale nie mam pojęcia o czym ja wtedy do cholery myślałam. Malowanie to bardziej osobiste hobby, które sprawia, że mój mózg ciągle jest czymś zajęty i jest zmuszany do kreatywności, ale naprawdę nie mam jakiegoś stylu.

Czy poszczególne nastroje wpływają na to jak piszesz?
Nie ma szczególnego nastroju, ale jest szczególne myślenie, kiedy wszystko we wszechświecie tak jakby klika i za każdym razem jest inaczej. To jest trochę magiczne, kiedy to się dzieje. Czekasz na ten moment, kiedy naglę się pojawia i ruszasz i to działa. Nie ważne czy jest noc i jestem w złym humorze czy też dzień i jestem w dobrym humorze, czekam na wszystkie gwiazdy, aby znalazły się w tym samym miejscu i próbuję coś wymyślić.

Zdaje się, że David Lynch powiedział, że nie możesz pisać kiedy jesteś smutny, że pisanie jest lepsze, gdy jest się szczęśliwym.
Niekoniecznie się z tym zgadzam. Nie sądzę, że to jest tak specyficzne. Trudno jest rozmawiać o pisaniu, bo chodzi każdą inną piosenkę, każdy wers. Jedynym wspólnym wątkiem jest to, że czekasz na to, by się czymś zainspirować i by wszystko magicznie było ze sobą równe. Czekasz na ten moment. Kiedy to się dzieje za każdym razem jest inaczej.

W przeszłości mówiłaś, że nie jesteś fanką Internetu. Czy to wciąż prawda?
Nie nienawidzę Internetu. Po prostu nie za dobrze wiem jak on działa. Wcale o to nie dbam. Nie dbam o to, jak w Internecie toczy się moje życie, zwłaszcza to fałszywe życie. To znaczy, Internet nie jest prawdziwy. Zamykasz komputer i to wszystko przestaje istnieć. Więc nie lubię żyć swoim życiem w Internecie z wielu powodów, ale także nie wiem jak to wszystko działa. Nie wiem czy to z mojej strony ignorancja czy to mój wybór, że nie kieruję się w tym względzie trendami, że nie dbam o to, by to wciąż działało. Zgaduję, że zwyczajnie mnie to nie obchodzi. Wolę malować, albo robić coś innego.

Myślę, że brak konta na Twitterze czy Facebooku jest fajne.
Jako artystka i jako zespół myślę, że Internet jest bardzo pomocny jako narzędzie promocji. Mam konto na Twitterze, ale jest ono po to, by informować fanów o tym, co robimy jako zespół, ale nie dzielę się moim prywatnym życiem. Nie żyję swoim życiem w Internecie na zasadzie z dnia na dzień.

Jako twórca tekstów i gitarzysta jestem ciekawa do czego przywiązujesz większą wagę: muzyki czy tekstów?
Prawdopodobnie do muzyki, ale to wszystko musi być równie dobre. Jeśli którakolwiek z warstw piosenki odstaje od reszty to znaczy, że nie jest ona tak dobra jak mogłaby być więc myślę, że zarówno muzyka jak i tekst są ważne. Ale to muzyka jest tym, na co najpierw zwraca się uwagę, a słowa są tym co odkrywasz zaraz po tym, jak usłyszysz piosenkę kilka razy. Czuję, że tekst jest ukrytym skarbem piosenki. To nie jest pierwsza rzecz, którą zauważasz gdy słyszysz piosenkę po raz pierwszy, ale to daje ci coś co możesz zgłębiać gdy już zrozumiesz muzykę. I wtedy jesteś jaki: „Co ona tam mówi?” A potem zaczynasz szukać i widzisz zupełnie inne rzeczy, które możesz odkryć w tej piosence.

A kiedy piszesz to lubisz pisać o sprawach, zarówno politycznych czy społecznych, które wpływają na ciebie? A może piszesz głównie o własnych doświadczeniach?
To zależy od piosenki. Każda piosenka jest dla mnie bardzo osobista w wielu aspektach, ale na koniec dnia to wszystko są tylko słowa. Myślę, że ta płyta jest inna od poprzedniej. Pierwsza płyta była oczywiście trochę bardziej prywatna, tekstowo, jeśli się w nią wsłuchasz, a ta płyta – to znaczy, podróżowaliśmy po całym świecie przez 2 lata i to zdecydowanie postawiło moje życie w nowej perspektywie – odzwierciedla doświadczenia ostatnich kilku lat. One są również osobiste, ale to po prostu nie jest aż tak oczywiste.

Jak to jest podróżować po całym świecie?
To było wspaniałe. Lubię mówić, że jest to bardzo, ale to bardzo długi dojazd do pracy. Spędzasz 20 godzin w samolocie by zagrać godzinny koncert. Granie koncertów jest niesamowite i nie można prosić o nic lepszego, ale samo podróżowanie nie jest moim ulubionym punktem bycia w trasie. To bardzo ciekawy styl życia, jesteś wtedy jak włóczęga, ale ja kocham to co robię i wciąż uczę się iść za ciosem i wyczekiwać kolejnego koncertu. To naprawdę najlepsza praca na świecie.

Pamiętasz kiedy po raz pierwszy zagrałaś dla publiczności?
Tak, pamiętam swój pierwszy koncert. To było dla E! News i odbył się przed sporą liczbą ludzi. Koncert odbył się w The Annex w Nowym Jorku. To mały klub i miałam tam kilku swoich przyjaciół tamtej nocy, ale byli też ludzie, których nie znałam więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Teraz wydaje mi się, że to było wieki temu.

To z pewnością bardzo banalna obserwacja, ale nowym album brzmi jakby był o wiele cięższy i bardziej agresywny niż poprzedni album. Czy to było zamierzone?
Nie sądzę żeby to było zamierzone, myślę, że to po prostu wynika z faktu w jakim miejscu znaleźliśmy się jako zespół; nasze brzmienie naturalnie poszło w tym kierunku. Myślę, że celem tej płyty było napisanie lepszych piosenek, niż te na poprzedni album. Wiele go pozbawiliśmy. Kiedy nagrywaliśmy pierwszy album, nie graliśmy go jeszcze dla publiczności. Pisaliśmy piosenki w studiu, a potem je nagrywaliśmy, a dopiero później wyruszyliśmy w trasę. Natomiast tym razem koncertowaliśmy przez 2 lata i wypracowaliśmy własne brzmienie jako zespół, bo gdy gramy na żywo, nie gramy z podkładem. To naprawdę okrojone brzmienie – tylko dwie gitary, bass, perkusja – i na tej płycie naprawdę bardzo chcieliśmy to uchwycić. To czego się nauczyliśmy to, żeby wyjąć wszystko z muzyki, wszystkie te małe produkcje, dzwonki i gwizdy, to sprawia, że muzyka staje się cięższa. Ta płyta oddaje to jak brzmimy na żywo, a „Light Me Up” tego nie robił. Płyta nadal ma oczywiście elementy studyjnego nagrania, nie jest to po prostu nagrany koncert i to właśnie dlatego płyta jest „cięższa”.

Zdaje mi się, że w poprzednich wywiadach wspomniałaś, że rock’n’roll w erze cyfrowej stał się w pewnym sensie wybrakowany.
Przechwytywanie ludzkich emocji i umieszczanie ich na taśmie, zdaje mi się najtrudniejszą rzeczą do zrobienia, ale to także coś, co daje mi duszę. To znaczy, to w porządku, aby korzystać z komputera jako narzędzia dla ulepszenia twojej sztuki, ale jeśli używasz komputera, by tworzył za ciebie sztukę, to już nie jest sztuka. Nie możesz pozwolić technologii przejąć kontroli nad tym, co tworzysz; powinieneś używać technologii tylko po to, by poprawić to co tworzysz i w ostateczności stworzyć coś nowego i oryginalnego. Kolejną rzeczą, która się do tego sprowadza to czy piosenka jest dobra czy nie.

Więc kiedy powinniśmy spodziewać się nowego albumu?
Cóż, „Heaven Knows” właśnie wyszło w U.S., ale na świecie swoją premierę będzie mieć dopiero w styczniu. Wciąż nie jestem pewna daty wydania albumu, bo jest jeszcze tyle rzeczy, które musimy zrobić, ale „Heaven Knows” (które jest naszym najnowszym singlem) powinno mieć światową premierę w styczniu i zamierzamy nagrać do tego teledysk. A jeśli chodzi o nową płytę to wyjdzie w marcu, wreszcie. To się staje strasznie nudne, kiedy nie masz nowej płyty. Kiedy tylko zagrasz jakąkolwiek piosenkę na żywo, zaraz ma ona swoją premierę na YouTube i jest to beznadziejne nagranie telefonem, a to nie jest ten rodzaj nagrania, którym chciałbyś podzielić się z ludźmi zwłaszcza, gdy przez ostatnie lata pracowałeś nad nową muzyką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2017 TAYLORMOMSEN.PL