Revolver Magazine (Styczeń 2014)

Revolver Magazine (Styczeń 2014)

„To jest strasznie drażniące,” mówi. „Oni oceniają w oparciu o wygląd. Tabloidy i cały ten szajs, oni muszą mieć jakąś historię, którą będą mogli ubrać w słowa. Ubieram się tak, jak chcę, ale zdaje się, że ludzie oceniają książkę po okładce. Myślę, że termin „szmata” stał się częścią naszego ojczystego języka, ale nie wiem kiedy pozwoliliśmy by dziewczyny nazywały siebie nawzajem „szmatami” i to nie traktowały tego określenia jak obelgi. Nie chcę mówić o sobie jako szmacie.”

Taylor nie przejmuje się niektórymi komentarzami ludzi, którzy wypowiadają się o niej mimo, że jej nie znają, ale zwraca uwagę, że jej największym problemem jest to, że ona nawet nie chce być „celebrytką.” „To po prostu nie jest prawdziwe,” tłumaczy. „Chcę być znana z tego, co robię – czyli z tworzenia muzyki.”

Należy jej się uznanie za to, że tak bardzo chce, bo przecież przeszła przez piekło tworząc nowy album, który pojawi się w sklepach już w marcu. Wraz z zespołem przez dwa lata pisała piosenki na ten album. Huragan Sandy zatopił studio The Pretty Reckless na niemal 8 stóp. Ale nawałnica nie była jedyną niefortunną rzeczą, która wpłynęła na proces tworzenia. Krótko po tym, jak uderzył huragan Sandy, niespodziewanie zmarła żona Kato Khandwal’a – producenta albumu. „Była nam wszystkim bardzo bliska,” mówi Momsen. „Wciąż się z tym nie pogodziliśmy.” Ale dodaje ze złamanym sercem, „Musisz wrócić do pracy.”

Teraz Momsen odpowiada, że „Dobre rzeczy mogą wyjść z tragicznego zdarzenia,” i jest dumna z tego, jaką drogę obrał album „Going To Hell”. Kiedy rozmawialiśmy z nią o tym, jak pracowała nad albumem i że ludzie błędnie ją postrzegali przez te wszystkie lata, jedna rzecz stała się jasna: nie lekceważ Taylor Momsen.

REVOLVER: Zaczynasz album od słów „Nie błogosław mi Ojcze, bo zgrzeszyłam.” Co chcesz wyznać?
Taylor: Nie chcę opowiedzieć ci o wszystkich moich winach, żebyś mógł je potem wydrukować. Daj spokój, człowieku.

REVOLVER: Dobrze, więc porozmawiajmy o „Going To Hell.” Wierzysz w piekło?
Taylor: Nie jestem zbyt religijną osobą, więc używam piekła jako metafory. Piekło reprezentuje wszystko to, co nas otacza, a co jest złe. Czy naprawdę myślę, że gdzieś w ziemi jest dziura z demonami? Kto wie? (śmiech) Ale to by było właściwie całkiem fajne, gdyby coś takiego istniało.

REVOLVER: Dlaczego?
Taylor: Jeśli piekło istnieje to wszyscy moi przyjaciele też tam będą. To będzie bardzo gorąca impreza.

REVOLVER: Czy interesowałaś się kiedyś okultyzmem?
Taylor: Jestem fanką fantazji o tym. Kocham „Buffy: Postrach wampirów” i „Evil Dead”. Chciałabym żeby to było prawdziwe, ale myślę, że to po prostu wymysł człowieka. Wymyślono to dla dobrych filmów.

REVOLVER: Więc nie boisz się używać tablicy Ouija?
Taylor: Nie. Mam jedną u siebie w domu, ale nie używam jej i jestem nią zaniepokojona (śmiech).

REVOLVER: Wierzysz w duchy?
Taylor: W ogóle. Ale mam jedną historię o duchu z czasów, kiedy byliśmy w trasie koncertowej i zatrzymaliśmy się w hotelu w Milwaukee, gdzie (seryjny morderca) Jeffrey Dahmer zabił swoją ostatnią ofiarę. Namówiliśmy faceta z recepcji, aby pozwolił nam zatrzymać się w tym pokoju. Kiedy brałam prysznic stała się dziwna rzecz. Prysznic się wyłączył, a wanna zaczęła wypełniać się wodą, potem prysznic znowu zaczął działać. Więc nie wiem czy to przez dziwne rury czy co, ale to było odrobinę przerażające. Kiedy otworzyłam kabinę prysznicową, wszystko było zaparowane. Spojrzałam w górę i zobaczyłam gigantyczny odcisk dłoni wysoko na ścianie. Ktoś musiałby stanąć na sedesie żeby dostać się tak wysoko. Próbowałam zrobić zdjęcie tego, ale nie chciało wyjść. To było strasznie dziwne. Ten pokój był łazienką dla każdego tamtego dnia i każdemu z zespołu przydarzyło się to samo. Każdy z nich widział ten sam odcisk ręki, ale w innych miejscach. To było bardzo dziwne. Mówiłam, „Ktoś sobie z nami cholernie pogrywa.” Każdy z nas był trochę przestraszony, ale to było nawet ciekawe.

REVOLVER: Kiedy pozowałaś do zdjęć dla naszego magazynu – łącznie z leżeniem w pentagramie zrobionym z soli – powiedziałaś, że napisałaś piosenkę o kręgu z soli. Jakie jest jej znaczenie?
Taylor: Piosenka nie znalazła się na albumie – zawsze piszę. Patrząc na fotografów rysujących krąg solą przypomniałam sobie wers, który ostatnio napisałam: „Śmierć próbuje wedrzeć się i użyć kręgu z soli jako ochrona przed śmiercią.” Pomyślałam, że to całkiem przypadkowe, czas tego wszystkiego. Nauczyłam się by używać kręgu z soli jako ochrony z serialu „Czarodziejki”. Chyba. Takie czarodziejskie rzeczy.

REVOLVER: Czytałaś biblię szatana?
Taylor: Nie. Mam ją i przewertowałam ją trochę, ale naprawdę w nic takiego nie wierzę. Wszystkie religie mają swoje dobre strony, ale w ostateczność wszystko sprowadza się do tego, by „nie krzywdzić innych ludzi,” „nie krzywdzić ziemi” i „rób co chcesz,” „bądź wolny.” Dlatego tak bardzo kocham rock’n’roll, bo to ostateczna wolność. Robisz co chcesz, grasz co chcesz, odpuszczasz i jesteś wolny.

REVOLVER: Masz chrześcijańską Biblię?
Taylor: Mam gdzieś jedną. Jestem pewna, ale nie leży przy moim łóżku każdej nocy.

REVOLVER: Nowa piosenka „Sweet Things” otwarcie mówi o źle i o tym, co robi ono ludziom, trochę tak jak „Big Bad Wolf” i „Little Red Riding Hood”, ale jeszcze straszniej.
„Sweet Things” zdecydowanie mieści się w takiej koncepcji, że zło steruje ludźmi. Jest dobro, jest zło. Te rzeczy istnieją, bo takie są ludzkie zachowania. „Sweet Things” zdecydowanie zagłębia się w ten temat i ma w sobie historię o starszym facecie i młodszej dziewczynie. To bardzo mroczna, zakręcona historia, która przez to wszystko przelatuje. (śmiech)

REVOLVER: Co sprawiło, że chciałaś napisać o tym historię?
Taylor: Miałam obsesję na punkcie filmów „Lolita” i „The Shining” kiedy pisaliśmy piosenki, więc pojawił się ten temat. Potem przeczytałam (powieść z 1955 roku) „Lolitę” i zwariowałam na jej punkcie. To mój sposób patrzenia na historię „Lolity.” Ale to jest coś więcej niż tylko opowieść „Lolity.” Każda część reprezentuje inną osobę w historii, którą opowiadam. Każdy instrument reprezentuje charakter różnych osób.

REVOLVER: Śpiewasz o dziwkach i drag queens w tej piosence. Wielu artystów nie potrafi tak otwarcie śpiewać o seksie. Dlaczego czujesz się tak komfortowo ogarniając te tematy?
Taylor: Czy każda piosenka pop nie jest o seksie? Lubię pisać nie ograniczając się.

REVOLVER: Skoro mowa o tym, numer „Follow Me Down” otwierają pewne interesujące dźwięki. Co się tam dzieje?
Taylor: Cóż, to odgłos orgazmu. (śmiech)

REVOLVER: Czyjego?
Taylor: To występ mojej dobrej przyjaciółki (gwiazdy filmów porno) Jenny Haze. (śmiech) To nagranie jedyne w swoim rodzaju więc nie szukaj go w Internecie.

REVOLVER: I jak powstaje nagranie z orgazmem Jenny Haze?
Taylor: Dzwonisz do niej. Robisz to za pomocą iPhone’a.

REVOLVER: Ona jest już gotowa?
Taylor: Nie chcę wyjawiać jej prywatnego życia, ale, uh, tak. Ona niesamowicie mi z tym pomogła. Jest jedną z moich najbliższych przyjaciółek.

REVOLVER: Twój ostatni album nawiązuje do piosenki „Going Down.” Na koncertach zapraszasz fanki na scenę, by się rozebrały. Dlaczego zaczęłaś to robić?
Taylor: Nie pamiętam kiedy to się właściwie zaczęło, ale to było w klubie wewnątrz kościoła. Jedna dziewczyna po prostu wskoczyła na scenę i rozebrała się, a potem zaczęła tańczyć. Nie mieliśmy ochrony czy kogoś takiego w tak małym klubie więc zgodziliśmy się na to. I to stało się naszym znakiem rozpoznawczym: wszyscy zaczęli robić to na naszych koncertach. To jest szalone. To niezła zabawa – dziewczyny zdejmują bluzki i tańczą na scenie. Niesamowite. Ale najśmieszniejszy jest fakt, że to zaczęło się w kościele.

REVOLVER: Najdziksza rzecz jaka wydarzyła się w trakcie tej części trasy to?
Taylor: Pewnego razu jakaś dziewczyna próbowała się do mnie dobierać.

REVOLVER: Um, co?
Taylor: Ona była przy tym bardzo agresywna. (śmiech) Była tym tak pochłonięta, kiedy się schyliłam, że, uh, nie udało jej się więc jest dobrze. Później próbowała zejść jeszcze niżej mnie. Dosłownie. Miałam na sobie sukienkę i ona zaczęła ją podciągać, klęczała na kolanach i próbowała zdjąć mi bieliznę. Więc złapałam ją za głowę i popchnęłam ją w bok. Strasznie mocno złapałam ją za włosy.

REVOLVER: Bardziej interesują się tobą męskie czy żeńskie groupies?
Taylor: Właściwie jest po równo. Kobiety są bardziej zwariowane niż mężczyźni. Dziewczyny wariują na koncertach.

REVOLVER: Co masz na myśli?
Taylor: One głośniej krzyczą. Rozbierają się podczas koncertów. Na koncercie w San Francisco mieliśmy parę, która uprawiała seks dosłownie naprzeciw sceny. To było szalone. To znaczy, ja idę na dno. Oni się z tego wyplątali. I byli ponad to wszystko jeszcze przez jakiś czas.

REVOLVER: Konserwatywni eksperci poświęcili dzień, by porozmawiać o twoich koncertach. Czy ktoś z nich powiedział coś, co by ci przeszkadzało?
Taylor: Kurwa nie. Nie wiem co oni mówią. Nie dbam o to i nie mam na to czasu. Zamykasz komputer i to wszystko znika. Jestem zajęta tworzeniem muzyki więc mam inne rzeczy, nad którymi warto się zastanawiać.

REVOLVER: „USA Today” napisali artykuł, w którym stwierdzili, że byli szczęśliwi, że zakopałaś wizerunek gotyckiej dziewczyny podczas Tygodnia mody. Czujesz, że mainstream’owe media nie rozumieją cię?
Taylor: Myślę, że zrozumieją. Nie sądzę żeby już teraz mieli o mnie prawidłowe zdanie. Poza tym „zakopała wizerunek gotyckiej dziewczyny?” To tylko pieprzony makijaż, człowieku. Po prostu każdego dnia inaczej maluję swoją twarz.

REVOLVER: Czy przeszkadza ci, że ludzie traktują cię jak celebrytkę?
Taylor: Tak. Poszłam w tym roku na Tydzień Mody i ktoś zapytał mnie jak wygląda moja szafa. Więc powiedziałam: „Cóż, to tylko szafa: ma dwie pary drzwi i kilka warstw.” „Nie, nie, jak wygląda?” Powiedziałam: „Koleś, mieszkam w cholernym apartamencie w śródmieściu na Manhattanie. Nawet nie wiem co masz na myśli. Garderoba? Moje walizki leżą na podłodze.” Zrozumiałam, że on myślał, że rozmawia z kimś, kto żyje jak celebryta, a ja nim nie jestem, ani nie zachowuję się tak.

REVOLVER: Jak twoi rodzice znoszą te wszystkie rzeczy, które o tobie piszą?
Taylor: Oni wiedzą, że to wszystko nieprawda. Oni umieścili mnie w tym przemyśle, kiedy jeszcze byłam dzieckiem więc rozumieją.

REVOLVER: Martwili się kiedy weszłaś w hard rock i metal?
Taylor: Może mama trochę się o to martwiła na początku, ale mój tata jest wielkim fanem rock’n’roll’a.

REVOLVER: A co z twoim występem z Marilyn’em Mansonem na Revolver Golden Gods w 2012 roku?
Taylor: Tak, ale to było zajebiście niewiarygodne. On podduszał mnie na scenie, co był całkiem niesamowite.

REVOLVER: Jak mocno cię podduszał?
Taylor: Bardzo mocno. (śmiech) Oni wszyscy się martwili. Ludzie mówili, „Potrzebujesz lekarza. Dobrze się czujesz?” Koleś, Marilyn Manson właśnie mnie poddusił – czuję się dobrze. I teraz naprawdę bardzo lubię być duszona. Uczysz się różnych rzeczy.

REVOLVER: Teraz, kiedy swoje życie poświęciłaś tylko muzyce, lepiej pracuje ci się w nocy czy w dzień?
Taylor: Zdecydowanie jestem nocnym Markiem. Dosłownie trzymam notatnik obok swojego łóżka, bo mogę obudzić się w nocy i coś napisać. Zawsze mam przy sobie notatnik i długopis.

REVOLVER: Ile notatników już masz?
Taylor: Bardzo dużo. Setki.

REVOLVER: Wystarczająco dużo, by wypełnić garderobę?
Taylor: Tak, nie mam tego typu garderoby. (śmiech) Wszędzie mam pudła pełne książek, walizki z ubraniami i gitary.

REVOLVER: Straciłaś kilka gitar, kiedy huragan Sandy uderzył w studio, prawda?
Taylor: Straciliśmy wiele rzeczy. Studio znalazło się 8 stóp pod wodą. Więc musieliśmy od nowa zgromadzić wszystkie urządzenia. Musieliśmy znaleźć nowe studio, co było trochę nie fortunne, bo tam naprawdę czuliśmy dobre wibracje. To było niefortunne, ale napisaliśmy wtedy piosenkę „Going To Hell” kiedy szukaliśmy nowego miejsca.

REVORVER: Gdzie byłaś podczas huraganu?
Taylor: Byłam na dolnym Manhattanie i zobaczenie Nowego Jorku całkowicie pogrążonego w ciemnościach, bez światła było cholernie dziwne. Takie szalone. To nie było zabawne. Zrobiło się trochę zimno, kiedy wysiadł prąd. W końcu jednak wydostałam się z miasta i udałam się z zespołem do Nowej Anglii.

REVOLVER: Nagraliście dzieci śpiewające chórki do piosenki „Niebiosa wiedzą, że należymy do miejsca nisko pod ziemią.” Jakie to było uczucie?
Taylor: Byli młodzi, pomiędzy 8 a 12 rokiem życia. Nie za bardzo rozumieli tekst więc musieliśmy im go wytłumaczyć. Powiedziałam im, „Podnieście cholerne ręce do góry!” i strasznie trudno było uniknąć przekleństw. „Wykrzyczcie to czego nienawidzicie i co was drażni w świecie. Chcę żebyście krzyczeli tak głośno, jak tylko możecie.” Na końcu tego wszystkiego oni zaczęli wariować więc poszło świetnie.

REVOLVER: Czy któreś z dzieci uderzył fakt, że śpiewają, że „należą do miejsca nisko pod ziemią,”, czyli do piekła?
Taylor: Nie sądzę, by rozumieli to, co śpiewali. Albo rozumieli, ale byli po prostu fajnymi dzieciakami.

REVOLVER: Niektóre z twoich piosenek są zgryźliwe, a niektóre, jak „Going To Hell” są wprost negatywne. Więc kiedy jesteś szczęśliwa?
Taylor: Po pierwsze, nie nazwałabym jej negatywną. To, co sprawia, że czuję się szczęśliwa to granie muzyki. Ale cała płyta jest napisana z mojej perspektywy więc nie nazwałabym jej negatywną – raczej szczerą i dosadną. Tak właśnie widzę świat w tej chwili, od bliskich relacji do wrogów, po ekonomikę do polityków i od kwestii społecznych do wojen i strzelania do ludzi w szkołach, po wszystko. To moja perspektywa patrzenia na to wszystko, co się teraz dzieje – wszystko się spieprzyło.

REVOLVER: „Shotgun to the Party” to piosenka, którą napisałaś o strzelaninie w szkole. Dlaczego chciałaś zająć się tym tematem?
Taylor: Ta piosenka mówi, że nie musisz zabijać ludzi. To piosenka o dzieciaku, który jest gotów zabić kilku ludzi. Zatrzymaj się. Odłóż ten cholerny pistolet, zdobędziesz tą dziewczynę. To straszne i nikt o tym nie mówi. To znaczy, ludzie mówią o tym, ale nikt nie wyraża się o tym dosadnie. Więc my to robimy i śpiewamy o tym dobitnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2017 TAYLORMOMSEN.PL